Chorwacja jak magnes

Gdzieś w okolicach Bożego Narodzenia zaczynamy w rodzinie planować urlopy. To trudna sprawa, bo trzeba pogodzić preferencje i terminy kilku osób, wybrać okres mniejszych wydatków na inne cele – no, generalnie stres. Mamy też sprawdzony sposób na nieznaną w momencie planowania pogodę: zawsze wybieramy miejsce rezerwowe. Od kilku lat jest nim Chorwacja. I bez względu na pogodę w planowanym miejscu wiecie gdzie trafiamy? Jasne, do Chorwacji. W tym roku była to północna Dalmacja. Precyzyjniej: gdzieś między Szybenikiem a Zadarem. Tam gdzie na morzu zaczyna się Park Narodowy Kornati, a na lądzie w tle bieli się masyw Paklenicy. Byliśmy tam we wrześniu, więc w Parku Narodowym na Jeziorze Vransko próżno było szukać – ważnych dla mnie – ornitologicznych obiektów bezkrwawego fotograficznego polowania – to temat na inny wyjazd…

01-biograd

 

02-kornati

 

03-kornati

 

paklenica

 

adriatyk

 

01-adriatyk

 

Na zdjęciach zrobiło się trochę słodko… Ale co zrobić? Tam tak po prostu jest. Wystarczy przejechać się Jadranką, nadmorską drogą „nr 1”.

Jeżeli te kilka fotek spodobało się, 🙂 zapraszam tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *